W środę po tygodniu na L4 pognałam do pracy. Po cichutku weszłam do pokoju księgowej zerknąć na swoje zwolnienie. I moje natrętne wizje potwierdziły się: zwolnienie do środy włącznie;) Mówię szefowi, że ja tu zdrowa wyrażam gotowość do pracy, a na papierku stoi, że 8 dni nie 7. Szef uśmiechnął się pod nosem i rzekł:
Idź do domu, jak jesteś chora. I kładź się, bo tam jest, zdaje się, napisane, że trzeba leżeć;) No to poszłam;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz